Dzieci i czytanie.

Mama, dwóch rozbrykanych chłopców i książka. Temat teoretycznie banalny, ale jak dochodzi do sedna to bardzo trudny.

Książka od zawsze pojawia się u nas wieczorem. Gdy cisza zapada w domu, gaśnie większość świateł, dzieci w łóżkach, nastaje magiczny czas dla książek. Chłopcy uwielbiają ten czas od najmłodszych lat. Na początku książeczki z dużą ilością obrazków i krótkimi napisami – DOM, KURA, KOŃ. Potem dłuższe historie o innych dzieciach i ich przygodach, książki z morałem, dzięki, którym łatwiej jest zrozumieć i poznać świat. Koniecznie z rysunkami. Naszą ulubioną były historie Lotty. Przepiękne wydanie, w twardej oprawie, a historia mimo, że o dziewczynce to bardzo interesująca, bo Lotta to taka trochę „chłopaciara” ze zdartymi kolanami. Pomaga mamie, tak jak potrafi, ma swoje obowiązki i jest niezwykle zaradna. Kiedyś na wakacjach historię Lotty o nauce jazdy na rowerze przeczytaliśmy na ok 20 razy. Właściwie znałam tą książkę już na pamięć, ale chłopcy nie dawali za wygraną, codziennie chcieli jej słuchać. Teraz są już dłuższe książki i nie koniecznie z obrazkami, choć te są mile widziane. Czytam dzieciom serie książek o Narnii, czy Magicznym Drzewie. Cały czas jestem przekonana, że jest im i mnie również bardzo potrzebny ten wspólny czas na czytanie. Czasami nie uda nam się znaleźć czasu na wspólne czytanki i trzeba iść spać bez nich. Wtedy chłopcy są bardzo nieszczęśliwi z tego powodu.

Jednak gdzie to sedno, o którym pisałam na początku? No właśnie. Chłopcy mają już 7 i 9 lat. I już dawno przyszedł czas samodzielnego czytania. I tu jest duży problem. Chłopcy traktują samodzielne czytanie jak karę. Nie chcą tego robić. Brakuje im czasu, a przede wszystkim chęci. Próbowałam różnych metod, ale większość nieskuteczne. Oni zamiast czytania wolą biegać, skakać czy stać na głowie. Robią doświadczenia w jakiej najdziwniejszej pozycji da się czytać książkę. Szczerze powiem, że często są to pozycje, których ja nawet nie umiem powtórzyć. Często próbują czytać stojąc na głowie, a książkę opierają o ścianę. Jednak nie da się tak czytać. Więc z czytania nici.

Jakiś czas temu przyniosłam do domu puf. Postawiałam u chłopców w pokojach i powiedziałam, że to miejsce do czytania. Puf służy do skakania, jako materac do asekuracji przy skokach, do budowania twierdzy i jako siedzenie podczas grania. Ale również czasami do czytania. I to jest sukces. Widzę, ze siedzą, ale się ciągle wiercą. Potrafią czytać, a nogi mieć w górze. Oczywiście nie udało mi się jeszcze doprowadzić do tego, żeby codziennie samodzielnie czytali, ale dwa, trzy razy sięgają po książkę i to nie koniecznie taką najłatwiejszą jak DOM, KURA, KOŃ, ale nawet coś dłuższego i nie koniecznie z obrazkami.

2 thoughts on “Dzieci i czytanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *